Ramsey na prowadzeniu PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
poniedziałek, 19 października 2009 09:48
fot.k.gembara.ramsey Kolejny dzień rozgrywek na polu Toya Golf & Country Club należał do najlepszych. Startowali najlepsi gracze wyłonieni podczas poprzednich dwóch dni turnieju.


Eric Ramsay ponownie dzisiaj pokazał, na co go stać, zwłaszcza na drugiej dziewiątce, którą rozegrał za pomocą 31 uderzeń. Łącznie, Szkot miał dzisiaj 65 strzałów i mimo, iż przytrafił mu się także jeden bogey, z łącznym wynikiem -16 zakończył rundę. Ciekawostką jest, iż zeszłoroczny zwycięzca DHL Wrocław Open, Gary Clark, cały turniej zakończył właśnie z wynikiem -16. Możemy się więc spodziewać, że jutro triumfator zakończy zawody z jeszcze niższym rezultatem.„To był dobry dzień, grałem z moim rodakiem Jamiesonem, który zresztą mnie doganiał.” - powiedział Ramsay po rundzie. „Ostatnie dwa dołki dały mi przewagę. Bardzo ważne jest dla mnie, abym jutro nie był zbyt agresywny, muszę po prostu grać naturalnie. Na polu są sporo szanse na birdie, więc moja czterodołkowa przewaga może zniknąć bardzo szybko. Po pierwszej rundzie miałem trzy uderzenia przewagi, ale rywal szybko mnie dogonił, więc wolę nie brać niczego za pewne. Spróbuję się dzisiaj zrelaksować, wyspać, a jutro grać, tak jak grałem do tej pory. Jestem pewien, że bacznie będę obserwować leaderboard - głupotą by było tego nie robić.”

Jamieson zagrał dzisiaj 69 i tym samym spadł na drugą pozycję. „Trudno jest zagrać kolejną tak niską rundę. Miałem przewagę na dołku nr 14., ale potem na „piętnastce” kiepsko uderzyłem z tee, piłka wpadła do wody, co kosztowało mnie double bogeya i znów znalazłem się za liderem. Na ostatnim dołku była okazja na birdie, niestety piłka minęła dołek. Czuję się nieco rozczarowany po tej rundzie, ale jutro jest nowy dzień. Jeśli dobrze zacznę i wywrę nieco presji na Ericu wszystko może się wydarzyć. Jestem pewien, że będę rano zdenerwowany, ale to naturalne. Czasami stres może działać na korzyść.”

Dziś bardzo dobre rundy zagrali również Anglik Andrew Butterfield i Belg Nicolas Colsaertes, Obydwaj tak jak Jamieson są na -12 i znajdują się na drugim miejscu ex aequo. Butterfield w tym turnieju gra niezwykle równo, póki co jego rezultat z każdego etapu rozgrywek to 66 uderzeń. Sobotnie zmagania rozpoczął od para i takie same wyniki uzyskiwał przez całą pierwsza dziewiątkę. Na drugiej miał natomiast cztery birdie. Po zejściu z pola powiedział: „Wydaje mi się, że grałem równo obydwie dziewiątki, ale na drugiej lepiej puttowałem. Na dziesiątce i jedenastce wykorzystałem moje szanse na birdie. Gra zaczęła sprawiać mi o wiele więcej przyjemności. Nie sądzę, abym stracił zbyt dużo pewności siebie, kiedy nie udało mi się przejść cuta we wcześniejszym turnieju, ale teraz na pewno jest lepiej. Kolejne 66 uderzeń jutro, będzie bardzo mile widziane. Nie wiem, czy to wystarczy, aby wygrać te zawody, ale cieszę się, że znów gram dobrze. Wiele się może zdarzyć do końca sezonu, zwłaszcza w Kazachstanie. Dobrze będzie jechać tam w dobrej formie.”Podczas dzisiejszej rundy po raz kolejny byliśmy świadkami hole-in-one. Dołek nr 14 David Griffiths pokonał za pomocą jednego uderzenia.

Jutro finałowa runda. Zapraszamy wszystkich do przybycia na pole i kibicowania na żywo najlepszym graczom. Na pewno będzie na co popatrzeć. Voucher na finałową rundę do pobrania na stronie www.wroclawopen.pl


Zmieniony: wtorek, 20 października 2009 13:21
 
Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Bez tych plików serwis nie będzie działał poprawnie. W każdej chwili, w programie służącym do obsługi internetu, można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji w
Polityce prywatności.

Zapoznałem się z informacją